2015-09-17Czwartkowe wrześniowe słoneczne popołudnie, wieje nieco mocniejszy wiatr niż zwykle. Bywały intensywniejsze podmuchy więc w sumie nic specjalnego co by miało zapowiadać pracowity dla strażaków koniec dnia. Godz. 15:10 zaczyna się..zastęp GCBA Man zostaje skierowany do złamanego drzewa zagrażającego budynkowi mieszkalnemu w Niebylcu. Po dojeździe na miejsce stwierdzamy faktycznie sporych rozmiarów odnogę drzewa bliską odłamana od pnia. Stało się to po mocnym podmuchu i narobiło mnóstwo hałasu niepokojąc właścicieli budynku. Przy odpowiednim kierunku wiatru może spaść w bliskiej dość niebezpiecznej odległości od domu. Strażacy dokonują wycięcia stwarzającej niebezpieczeństwo odnogi drzewa. Zastęp w składzie Wacław Krupa kierowca, Mirosław Lenart – dowódca oraz ratownicy Leszek Lutak, Rafał Wcisło i Mariusz Pankiewicz przygotowują się do do powrotu do remizy. Dowódca zgłasza przez radio zakończenie działań jednak nie słyszy tym razem krótkiego „przyjąłem”, ale komunikat „pożar lasu Lutcza-Buczyny. Wykonać! ”
Strażacy alarmowo udają się na miejsce zdarzenia. W drodze do Lutczy nawiązują łączność z kolegami z OSP Lutcza, który pomagają prawidłowo dojechać do pożaru jak się okazuje około 2 ha traw jak również kawałka lasu. Po dojeździe na miejsce zastajemy palące się trawy na znacznym obszarze i wiejący w zmiennych kierunkach silny wiatr, który bardzo komplikuje prowadzenie działań. Tuż po wyjściu z samochodu strażacy z Niebylca z powodu dużego zadymienia nie są nawet w stanie stwierdzić obecności zastępu GBA z Lutczy. Przystępujemy do działań z użyciem szybkiego natarcia i działka z samochodu. Po ugaszeniu sporego obszaru zauważony zostaje pełzający pożar pobliskiego lasu. Zmienny silny wiatr tym razem obiera korzystny i zarazem niekorzystny kierunek ponieważ wprawdzie wieje od strony lasu opóźniając postęp ognia, ale powoduje ponowny zapłon miejsc, które kilkadziesiąt sekund wcześniej zostały ugaszone – trawa ze względu na długotrwałe upały i brak deszczu nie daje się łatwo zagasić. Kierowca Mana uruchamia zraszacze. Po chwili dojeżdża wsparcie 2 zastępów GBA Star 244 OSP Jawornik oraz zastęp GBA StarMan JRG Strzyżów. Sytuacja zaczyna się klarować i na szczęście słabnie nieco wiatr. Po kilkunastu minutach sytuacja wydaje się być opanowana. OSP Niebylec oraz Jawornik zostają odesłane do swoich remiz.
Była to jedna z ostatnich akcji poczciwego StarMana z JRG Strzyżów nazywanego przez niektórych „Jelonkiem” prawdopodobnie ze względu na charakterystyczne rozwiązania sygnalizacji świetlnej. Ostatni model polskiego Stara został w niedługim czasie zastąpiony nowoczesną średnią Scanią.