Wybuch gazu, budynek zagrażający zawalaniem, kilkanaście zastępów straży, policja, nadzór budowlany, śmigłowiec LPR, dziennikarze i przerażeni ludzie.. to nie ćwiczenia, a rzeczywistość piątkowego popołudnia w Baryczce. 14 czerwca 2013 około godz. 14:00 zostaliśmy zaalarmowani przez selektywne wywołanie do zdarzenia w Baryczce. Po przybyciu na miejsce naszego GCBA marki MAN w pobliżu drogi krajowej nr 9 zauważyliśmy pożar budynku mieszkalnego, który utrzymywał się jedynie na 2-ch przeciwległych ścianach – konstrukcja 2-ch pozostałych ścian została kompletnie zniszczona przez wybuch gazu. Przy drodze leży poszkodowany, na krajowej 9 zaś futryny okien, wśród przejeżdżających samochodów panuje chaos, na miejscu budowana jest linia gaśnicza przez OSP Połomia. Dowódca zastępu Wacław Krupa wobec powyższego zmienia wstępną koncepcję działań: do poszkodowanego wysyła Mirosława Lenarta z zestawem PSP R1 natomiast pozostali druhowie zasilają linie gaśniczą zbudowaną przez OSP Połomia, a druh Leszek Lutak próbuje zapanować nad niebezpieczną sytuacją na drodze. Poszkodowany jest nieprzytomny, mocno poparzony, jego stan jest poważny – do druha Lenarta dołączają przybyli właśnie na miejsce ratownicy JRG Strzyżów. Poszkodowany 73 letni mężczyzna przekazany przez strażaków zespołowi ratownictwa medycznego wymaga natychmiastowej specjalistycznej opieki jaką może mu zapewnić jedynie ośrodek medycyny ukierunkowany do leczenia oparzeń, dlatego na stadionie w Połomi ląduje śmigłowiec LPR z Sanoka. Mężczyzna zostaje przetransportowany do Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Pożar zostaje ugaszony jednak ratownicy mają do rozwiązania kolejny dramatyczny problem – okazuje się, że budynek był zamieszkany przez 4 osoby: poszkodowanego właściciela jego żonę oraz parę lokatorów. Brakuje kobiety, która wspólnie z mężczyzną wynajmowała mieszkanie, nie można nawiązać z nią kontaktu telefonicznego. Istnieje podejrzenie, że mogła w momencie wybuchu przebywać w domu. Nie jest znana również liczba butli gazowych jakie mogą znajdować się budynku, budynek grozi zawaleniem, dlatego przeszukanie gruzowiska jest niemożliwe. Na szczęście kobieta oddzwania, jest bezpieczna udaje się również ustalić liczbę butli gazowych jakie znajdowały się w budynku (obok znajduje się punkt dystrybucji butli z gazem). Przybyły na miejsce przedstawiciel nadzoru budowlanego nakazuje rozbiórkę budynku. Przy pomocy koparki stopniowo budynek zostaje wyburzany, a gruzowiska przeczesywane są przez strażaków. Międzyczasie na miejscu zdarzenia kręci się coraz więcej dziennikarzy lokalnych gazet, telewizji, a nawet reporterów TVN24. Karetka pogotowia tuż po zdarzaniu przejęła poszkodowanego właściciela domu, ale to dzisiejszego dnia nie jedyna interwencja w tym miejscu – najpierw musi ponownie przybyć po żonę poszkodowanego, dla której emocje okazały się zbyt obciążające zdrowie i musiała zostać odwieziona do szpitala, kilka godzin później w ruchu wahadłowym zorganizowanym przez policjantów kilkadziesiąt metrów w kierunku Rzeszowa dochodzi do kolizji skąd jedna z kierujących również musi zostać odtransportowana do szpitala. Po uspokojeniu sytuacji Man OSP Niebylec dowozi na bieżąco wodę, a strażacy penetrują i zabezpieczają gruzowisko jakie pozostało po budynku. Akcja zostaje zakończona około godziny 23:00. Nie tak dawno druhowie z OSP Niebylec brali udział w ćwiczeniach wojewódzkich KSRG pod kryptonimem Strzyżów 2013, w których jednym ze scenariuszy była katastrofa budowlana, tym razem była to rzeczywista, jedna z najtrudniejszych od kilku lat akcja.