W piątek , 31 maja 2013 około godz. 10 zostaliśmy zadysponowani do wypadku w Jaworniku jaki miał miejsce na drodze krajowej nr 9. Podczas wyjazdy spod remizy dh Lucjan Bliźniak kierowca Mana musiał zachować szczególną ostrożność z uwagi na wzmożony ruch spowodowany dniem targowym, a jednoczenie stosunkowo szybko udać się na miejsce wypadku z uwagi na zgłoszenie kolizji 3-ch samochodów i wstępnie jednej osoby poszkodowanej. Jak zwykle Lucjan bezproblemowo ominął przeszkody i szybko znalazł się na 9, tuż za nim podążał dh Kazimierz Dziki LSRt Fordem. Na miejscu okazało się, jak ustaliła później wstępnie policja 22-letni kierujący samochodem marki Seat Cordoba najprawdopodobniej nie zachował bezpiecznej odległości i zderzył się z 70-letnim kierującym samochodem marki Fiat Scudo, który zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w dostawczego mercedesa sprintera. Strażacy szybko ogarnęli miejsce zdarzenia na co miał niewątpliwie wpływ błyskotliwy i sprawny dowódca. Dowodził dh Rafał Krupa tegoroczny absolwent Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, aktualnie w stopniu młodszy kapitan. W całym zdarzeniu mieliśmy jeszcze jeden zdecydowany pozytyw – osobie najbardziej poszkodowanej, jakim okazał się kierowca dostawczego mercedesa z firmy DB Schenker została udzielona pomoc przez 4 ratowników medycznych przejeżdżających obok. Dh Mirosław Lenart, który udał się do poszkodowanego z zestawem PSP R1 zastał go ułożonego na karimacie, z założonym kołnierzem ortopedycznym oraz unieruchomionym prawdopodobnym złamaniem ręki. Pozostało właściwie unieruchomienie na desce i oczekiwanie na zespół z karetką. Druhowie Stanisław Wesołowski, Lucjan, Rafał , Kazimierz Dziki oraz Mariusz Pankiewicz w tym momencie zakończyli zabezpieczanie uszkodzonych samochodów. Niebawem nadjechał również zastęp PSP Strzyżów, zespół ratownictwa medycznego jak również policja. Powyższa kolizja udowadnia jak dobrze kiedy w miejscu wypadku są ludzie chcący pomóc, a jeśli dodatkowo potrafią to zrobić, wtedy naprawdę w większości sytuacji stan poszkodowanych staje się prawie stabilny. Po opanowaniu sytuacji druhowie OSP Niebylec pozostali na miejscu zdarzenia dość długo. Akcja znacznie się przedłużyła z uwagi na szczegółową pracę policyjnych techników zbierających materiał dowodowy oraz oczekiwanie na przyjazd przedstawicieli firmy spedycyjnej DB Schenker celem dokonania przeładunku. Strażacy Mirosław i Kazimierz przez ponad 4 godziny kierowali ruchem na dość niebezpiecznym wzniesieniu krajowej 9, gdzie miejsce zdarzenia było dość rozproszone. Ruch wahadłowy możliwy był jedynie dzięki nieustannej komunikacji radiowej. Pozostali druhowie pomagali w holowaniu pojazdów pomocy drogowej i innych czynnościach o które prosili policjanci. Po powrocie musieliśmy się dodatkowo zgłosić po nasza deskę ortopedyczną.
Zdjęcia pochodzą ze strony podkarpackiej policji.